SEARCH
Filed under Bez kategorii

Ekspozycja – KINEMA

“Kino to wynalazek bez przyszłości

Louis Lumière

Wn./Pl., Dzień, Gimnazjum im.Fabianiego/ Kinema, Radomsko, 1938 rok

Dwójka siedemnastolatków: Krótki i Tadeusz idzie szkolnym korytarzem. Wyraźnie odstają od biegającej wokół nich rozwydrzonej, szczeniackiej hałastry. Kilka kroków za nimi, objuczona ciężkimi teczkami, drepcze para gimnazjalistów: Puma i Pantera. Są wyraźnie znierciepliwieni ślamazarnym  tempem, którym porusza się tandem na czele. Zwłaszcza, że to jego książki i zeszyty taszczą. W ramach odwetu przedrzeźniają natchnione dyskusje starszych niczym para niemych komików. Licealiści, bardziej zajęci pozowaniem na intelektualistów, niż tym, co się wokół nich dzieje,  dopiero poniewczasie orientują się, iż stali się pośmiewiskiem dla połowy korytarza. Próbując przykryć wzburzenie obojętnością, z niewzruszonymi minami odbierają młodym swoje bambetle. 
Pantera żąda od starszego brata umówionej zapłaty. W zamian słyszy tylko, że: “małpom w cyrku się nie płaci”. Podczas gdy Panterą miota wściekły, acz bezsilny sprzeciw, Puma wyciąga wepchnięty w spodenki, ukryty pod koszulą, zeszyt. Macha nim przed oczami Tadeusza i naśladując małpę ucieka. Tadeusz rzuca się w pogoń, ale Puma tak zręcznie wokół niego skacze, aż ten poddaje się wreszcie i wręcza mu obiecane 20 groszy w zamian za zwrot zeszytu. 
Puma i Pantera wybiegają ze szkoły, sprintem przemierzają ulicę i migiem docierając do położonego nieopodal Kinema. Zatrzymują się na chwilę pod drzwiami i łapiąc oddech poprawiają mundurki. Szczęśliwi, choć zdyszani, wchodzą do holu i zdecydowanym krokiem ruszają w kierunku okienka kasjerki. Podniecony Puma stuka w zamknięte okienko i wtedy zza winkla wyłania się Pan Kazimierz – ‘Strażnik Świątyni. Jego widok wzbudza w chłopcach wyraźny popłoch. Pantera, jak na zawołanie, wysupłuje z kieszeni uciułane monety i duka, że przyszli kupić bilety na “Pana z milionami” i …mają pieniądze! Pan Kazimierz przez chwilę przygląda się z niedowierzaniem schowanym w nerwowo zaciśniętej garści monetom, po czym i tak przegania ich. Mają czekać przed kinem, póki kasjerka nie przyjdzie. Rygluje drzwi. Chłopcy niezrażeni, z wypiekami na twarzy, przyglądają się fotosom rozwieszonym w gablotach, żywo dyskutując filmy z Garrym Cooperem. Kiedy wreszcie przybywa Irenka Sarenka – kasjerka i sprzedaje im upragnione niebieskie świstki cienkiego papieru, z miną tryumfu wręczają je strzegącemu wejścia na salę panu Kazimierzowi. Ten, z wyraźnie podejrzliwą miną , powoli odrywa po kawałku niebieskiego papieru. Puma i Pantera, przypominając parę, którą jeszcze przed chwilą przedrzeźniali, zamaszystym krokiem wkraczają na sale kinową.

fragment wywiadu udostępniony dzięki uprzejmości Agnieszki Koryckiej – Sobotko

Do Kinema, pytany o czasy przedwojenne, Orłowski wracał najczęściej. “…kino, teatr świetlny – Kinema – magiczne miejsce, magiczna nazwa. Widzowie Kinemy mogli oglądać filmy artystyczne, ale i wydarzenia z dalekiego świata. (…)”  – te słowa wypowie w 1999 r. jego kolega ze szkolnej ławki – Stanisław Różewicz aka Czarna Pantera – w filmie dokumentalnym, który na cześć tego miejsca stworzy. Chłopcy w młodości nadali sobie ksywki, których zresztą używali do końca życia, wysyłając do siebie listy i okazjonalne kartki. Puma, czyli Arek, z błyskiem w oku lubił opowiadać jak z Panterą wkradali się na salę bądź ukrywali pomiędzy rzędami, aby tylko móc zobaczyć kolejny seans. Przeszkodą nie zawsze była cena, choć nawet na najtańszy bilet rzadko było ich stać. W drugiej Rzeczypospolitej poszczególne filmy miały odgórnie nadane kategorie artystyczne i dość restrykcyjnie ograniczenia dla młodzieży, o czym informacja znajdowała się w reklamie filmu. Nastolatkowie musieli więc ćwiczyć swoje kocie ruchy, aby się na nie dostać. Nieco inną wersję przedstawiał Różewicz. Rzeczywiście mocno kombinowali. Zbierali przedarte, porzucone po seansie bilety, próbując znaleźć i skleić dwie pasujące połówki. Mieli całe szuflady takich zużytych biletów. Biletera – Pana Kazimierza, którego między sobą nazywali “Strażnikiem Świątyni”, nie łatwo było jednak oszukać. Nie miał litości dla dzieciaków wlepiających w niego lekko przeszkolone ślepia, jeśli nie mieli ważnego biletu w ręku. Kombinowali więc jak dostać się bocznym wejściem, albo przez okno w ubikacji. Mieli starannie opracowane trasy, ale jak twierdził Pantera, nigdy z nich nie skorzystali. Może kiedyś wmieszali się w tłum…

Kinema, niczym polskie Cinema Paradiso, stało się ich oknem na świat, magicznym miejscem, gdzie odbywali egzotyczne podróże, przeżywali pierwsze miłosne uniesienia, gdzie spotykało się i wspólnie śmiało, a czasem chlipało, całe miasteczko. Pierwsza wzmianka o budynku teatru, a potem kina, wybudowanego przez Ochotniczą Straż Pożarną w Radomsku, pojawia się w 1892 roku, kiedy to jeszcze gmach funkcjonował pod szyldem “Talii i Melpomeny”. Od początku swojego istnienia było to centrum wszelkiego życia rozrywkowego i kulturalnego w mieście. Od 1911 roku nosi już nazwę “Kinema”  – na zdjęciach i widokówkach opisywany jako teatr miejski, kinoteatr (1924), teatr świetlny (1928), teatr dźwiękowy (1932), kino-teatr dźwiękowy (1933). Na przełomie XIX i XX wieku z oferty kulturalnej prezentowano tam głównie teatry, zarówno te amatorskie, jak i zawodowe.Przede wszystkim było to jednak miejsce przeznaczone na różnego rodzaju zabawy, bale, rauty, “czarne kawy” – zapraszano na nie tak do sali widowiskowej, jak i do restauracji. Od wiosny do jesieni odbywały się również potańcówki na świeżym powietrzu. Występowały orkiestry, odbywały się bale maskowe i oficjalne akademie. W latach trzydziestych, gdy pojawia się dźwięk w filmie, główną rozrywką staje się kino. W trakcie 1938 roku pokazano, a przynajmniej zarejestrowano wyświetlenie 89-ciu filmów, rok wcześniej 95-ciu, dwa lata wstecz było to aż 106 tytułów. Pośród nich produkcje amerykańskie i sowieckie, filmy francuskie i niemieckie oraz produkcje polskie, na które przychodziły tłumy widzów. Dzięki Kinemie przybywały też do Radomska gwiazdy, a wraz z nimi powiew wielkiego świata. W 1938 z wizytą i programem “Ciotka Karola” w Radomsku zawita Eugeniusz Bodo. W Kinemie występowała też wielbiona przez wszystkich supergwiazda tamtych czasów – Jadwiga Smosarska, śpiewał Mieczysław Fogg, z wizytą pojawiła się  Nora Ney.

Właściwemu seansowi w kinie towarzyszyły tzw. nadprogramy, produkowane przez takie wytwórnie filmowe, jak Paramount, czy Fox, ale też kroniki aktualności przygotowywane przez Polską Agencję Telegraficzną (PAT). Prezentowały one przeróżny repertuar: krótkie filmy komediowe, materiały informacyjne lub filmy o charakterze dokumentalnym bądź naukowym. Były też filmy edukacyjne, jak ten o chorobach wenerycznych, czy podróży Ossendofskiego do Afryki. Pojawiały się również treści typowo propagandowe: w 1932 roku jest to przemówienie Mussoliniego, w 1937 – polski film w kolorze “Niech żyje Marszałek Polski Edward Rydz Śmigły”. Już w latach dwudziestych miejscowe kino dawało możliwość oglądania mieszkańców Radomska, a od 1931 miejscowy zakład fotograficzny “Venus”, który zakupił aparat do robienia zdjęć filmowych, oferował usługę sfilmowania klientów, a następnie prezentowania nakręconego materiału w kinie – 1 metr filmu z wyświetleniem kosztował 5 zł. Zorganizowano nawet konkurs  na najbardziej fotogeniczną Panią i Pana – nagroda 50 zł.

Trudno powiedzieć, która ze wspomnianych form kina najsilniej wpłynęła na wyobraźnię młodego Pumy i Pantery. Prawdopodobnie sam fakt oglądania “obrazów większych niż życie”, hipnotyzujących świetlnych i dźwiękowych spektakli, które zabierały ich w miejsca i czasy, o których im się nie śniło, zawładnął ich umysłami. Nawet te miejsca i ludzie, których znali, na ekranie jawiły się niczym jakieś inne, donioślejsze, skąpane w blasku nieśmiertelności. Kusiły możliwością pozostawienia śladu po swoim istnieniu. Pociągała ich sama atmosfera kina, to co robiło z ludźmi, jakie emocje wzbudzało, gdzie ich zabierało, czego pozwalało im doświadczać, a od czego się oderwać. Wszystko to kompeletnie zawładnęło ich wyobraźnią i ukształtowało to, czego pragnęli i co przez całe swoje życie próbowali osiągnąć.

Puma opowiadał, że od młodych lat wciągały go westerny i filmy gangsterskie, których fanem pozostał do końca życia. Nieco później, w przedziale jego upodobań, znalazły się też filmy o “skomplikowanych relacjach damsko-męskich” – jak lubił je nazywać. Już jako młody chłopak, siedząc podczas seansu w kinie, często zachwycony jakąś sceną, zastanawiał się: “Jak to jest zrobione?”. Nie było wtedy literatury, w której mógłby znaleźć odpowiedź. Nie miał też kogo zapytać. Nie zniechęcało go to jednak. Z jakiegoś powodu nurtowało do tego stopnia, że potrafił rozmyślać o tym tygodniami. Próbując opowiedzieć jego historię, nie raz zastanawiam się, co sprawia, że podążamy określonymi ścieżkami?

Dokładnie rok przed śmiercią, przez swojego wnuka, przesłał mi prezent urodzinowy: T-shirt z nadrukowanym zdjęciem. Podobnie jak pani, która wykonała ten print w Londynie, w pierwszym momencie pomyślałam, że na zdjęciu widnieje młody Jack Nicholson z Lśnienia. Napis na koszulce głosił: “i tak Cię dorwę” – wzięłam to za filmowy żart. Dopiero później opowiedział mi historię tej fotografii. Zrobili ją wraz z kuzynem Tolkiem – późniejszym dźwiękowcem w filmie, który pojawi się jeszcze w tej historii- własnoręcznie skonstruowaną camerą obscurą podczas wojny. Na zdjęciu widzimy niespełna dwudziestoletniego Arka pozującego na draculę – bez ruchu musiał wytrwać dokładnie minutę. Kiedy po wyjaśnieniu spojrzałam na to zdjęcie, dotarło do mnie, że oni wtedy nie mieli nic. Jeśli chcieli słuchać radia, to musieli je zbudować. Podobnie z aparatem. Dla nas, pokolenia ready-made, które wszystko ma w zasięgu kliknięcia palcem, to nie do pomyślenia. Wtedy, jeśli chciałeś coś mieć, musiałeś wiedzieć, jak to zrobić własnymi rękoma.

Nosząc tę koszulkę, powtarzałam sobie: “nie to gdzie, kiedy i w jakich warunkach jesteś, determinuje twój los, ale co z tym zrobisz1”. Puma i Pantera pomimo, a może właśnie dlatego, że świat wokół nich się walił, wzięli życie w swoje ręce. Choć rozłączy ich wojna, to właśnie przez miłość do filmu, która narodziła się w prowincjonalnym pałacu ruchomych obrazów, spotkają się ponownie w powojennej Łodzi – ówczesnej ‘ziemi obiecanej’ polskiego kina. Puma pojedzie tam szukać rodziny i zajęcia, i całkiem przypadkiem trafi do pracy w filmie. Pantera będzie w nim już stawiał pierwsze kroki, dzieląc pokój, podnajmowany od pani Zaickowej, z młodym Wojtkiem Hasem, ale po kolei…

Share
Facebook Twitter Google+
  1. Komentator WordPressa commented on December 16
    Cześć, to jest komentarz. Aby zapoznać się z moderowaniem, edycją i usuwaniem komentarzy, należy odwiedzić ekran komentarzy w kokpicie. Awatary komentujących pochodzą z Gravatara. Reply